whitegames

Grofa


Link Komentuj (0)

 


Z inicjatywą tego wyjazdu wyskoczył oczywiście Tomek, czyli największy freeridowy ambasador ukraińskich gór.


Zaprosił nas na krótką, czterodniową wycieczkę do samoobsługowego schroniska w Gorganach. Po zeszłorocznych doświadczeniach w przewiewnej, zawalającej się pasterskiej chacie, wizja miłego schronu wydała się bardzo kusząca. Dotychczas o Gorganach wiedziałem tylko tyle, że słyną z olbrzymiej ilości kosówki, która bardzo skutecznie utrudnia łażenie i zabija ducha nawet w „dziarskim turyście”.


Na wstępie skład miał być dziesięcioosobowy. Po przeróżnych perturbacjach i roszadach na granicy w Przemyślu spotkałem się Tomkiem, Henrykiem i Michałem. Dzień po nas miała ruszyć żeńska ekipa w osobach Moniki i Olki.


Transport po ukraińskiej stronie przebiegał wg prawa Murphiego, czyli wszędzie dojeżdżaliśmy z lekkim opóźnieniem, dzięki czemu kiblowaliśmy we wszystkich przesiadkowych miejscach. Dodatkowo było pieruńsko zimno a elektriczki na wszelki wypadek nie były ogrzewane. Mimo włożenia na siebie całej garderoby i tak szczekałem zębami. Podróż zajeła nam całą noc. Rankiem błogosławieństwem okazały się panie sklepikarki, które przygotowały nam cieplutką kawę.


 



 



 



 



 



 


Łażenie po górach z -dziesto kilowym bagażem na plecach nie należy do przyjemności i zazwyczaj ma się wtedy w głowie same kryzysowo-mordercze myśli, więc pozwólcie, że o dojściu do bazy napiszę tylko tyle, że droga była zdradliwa, depresyjna i zajeła nam 5 zamiast 3 godzin. Nagrodą za męczarnię była hacienda. Trzeba powiedzieć, że budowniczy zrobili kawał dobrej roboty, bo schron jest fajnie zrobiony, przemyślany, ustawiony w rewalacyjnym miejscu. Jak dla mnie hitem była weranda z super widokiem. Aby nie było zbyt pięknie, musieliśmy jeszcze porąbać drewno na opał. Na szęście wcześniejsi goście zostawili już częściowo pocięte kłody.Zmęczenie spacyfikowało nas dość szybko i skończyliśmy w śpiworach zaraz po dobranocce.


 



 



 


O poranku przeszedłem skrócony kurs na pomocnika drwala i asystowałem po raz pierwszy w życiu przy ścince drzewa. Zaraz po tym barbażyństwie ruszyliśmy w kierunku Grofy, by założyć pierwsze ślady. Góra stoku fajna, z niezłym kontem. Na samym wstępie Tomkowi spod nart ruszyła desk śnieżna, na szczęście niegroźna. Od połowy stoku zaczęła niestety wyłazić sławna gorgańska kosówka. Po kilku przyjemnych skrętach wpadliśmy w żlebik z wielkim gąszczem zielonego badziewia. W pewnym momence dżungla mnie zmogła i do podnóża góry doszedlem z deską w łapie.


Ku naszemu zdziwieniu na dole spotkaliśmy Monikę drepczącą w stronę naszej chatki. Nasze zdziwienie było jeszcze większe po opowieściach Moniki o niewpuszczeniu Olki do Ukrainy oraz o hardkorowym noclegu z napranymi kierowcami marszrutek. Podczas dalszego wspólnego podejścia znaleźliśmy małą, stromą polankę na której zostawiliśmy kilka śladów znikających w przepływającym poniżej potoku. Wieczór minął pod znakiem skoków przez iglaki, teledysków pink floyd z przenośnego mini telewizorka i ogólną banią spowodowaną przez paprykowe trunki.



 



 



 



 


Kolejny dzień przywitał nas mgłą, deszczem i ogólnym syfem. Mimo usilnych prób jazdy deski i narty mówiły głośne: NIE!, które i tak gubiło się w wszechogarniającym mleku. Ratunkiem okazał się las, który nie wpuścił do siebie ani mgły ani deszczu. Tu mogliśmy wyładować trochę naszej frustracji.


 



 



 



 



 


Frustrujący okazał się również ostatni dzień, bo zaczęło mocno sypać gdy my zaczeliśmy pakować plecaki. Jednak nie poddliśy się bez walki! Usypaliśmy szybką, mała i kiepską hopkę, która przyprawiła mnie o ból głowy, karku i pleców. Na koniec wdrapaliśmy się na zbocze Grofy, by zostawić pożegnalne ślady na świeżutkim puchu.



 



 



 


photos by Michał Szczocarz, Tomek Dębiec, Leszczu


 


*



Archiwum

Zaległości
AK podsumowanie
AK
Bajkowa jazda dowolna
Stubai
Chore - chorsze - najchorsze
Piatka
Rumunia
Wiosna
Grofa
Secret spot
Gastein
La Plagne
w poszukiwaniu sniegu
That's it That's all
Apocalypse Snow 1983
Moj pierwszy raz
Google Earth
***
malymi literami???
big air, big plum
Surfwise
W jak Wpis
Straszny diabel w glowie
Majowka
The Day
Ukrainskie backcountry

Linki

hardkor nie disko
trzymetrypuchu
king of the game
freeride world tour

O mnie

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl