whitegames

big air, big plum


Link Komentuj (1)

Kiedy dzieliłem się ze znajomymi pomysłem startu w tych zawodach wszyscy pukali się w głowę, lub zaczynali patrzeć na mnie jak na wariata. Monika zaoferowała nawet telefon do dobrego dermatologa;) Jak to, skakać do toksycznej Wisełki, jeszcze z deską na nogach? W sumie brzmi to troszku dziwnie…


Dzień przed zawodami stwierdziłem, że czas dokształcić się nieco i przygotować się na konfrontację z zanieczyszczoną wodą, oraz stworami żyjącymi w takim ekosystemie. W tym celu udałem się do najbliższej wypożyczalni wideo i wziąłem przyrodniczy horror o potworze żyjącym w toksycznej rzecze pt. Host. Kiedy poznałem już faunę żyjącą w takich zbiornikach i możliwości mutacji, jakie mogą mi się przydarzyć, dokręciłem wiązania w deseczce i poszedłem spokojnie spać.


Rano stawiłem się pod skocznią, z której skakali właśnie kajakarze(!) kręcąc jakieś dziwne triki przez głowę.


Rozgrzewka, kapok na siebie, smarowanie deski płynem do mycia naczyń (by zwiększyć prędkość na igielicie) i siup do wody. Troszkę ciężki najazd, bez kontroli nad deską, krawędź nie trzyma, więc wykonałem klasycznego „ogórka” jak nazwał to Herman (inni specjalizowali się również w „kocurach”). Generalnie loty w moim wykonaniu nie najlepsze, bo jak wszyscy wiedzą we freestylu herosem nie jestem. Próby rotacji takich i siakich z łapaniem deski tam, bądź siam. Do skoków przez głowę jakoś się nie przekonałem, choć były ponoć dużo łatwiejsze w tych warunkach niż obroty. Posypały się backflipy i mctwisty, zdecydowanie pewniejsze na nartach niż deskach. Jakimś cudem dostałem się do finałowej dziesiątki, co cholernie mnie zdziwiło, bo właśnie zaczynałem pakować się po kwalifikacjach. W finale nie wykazałem się za bardzo i chyba uplasowałem się koło 10 pozycji, ale szczegółów nie znam.


Impreza bardzo fajna, niezła organizacja (w pogotowiu czekali woprowcy, nurek i pan z pomarańczową boją ze słonecznego patrolu). Technicznie trochę gorzej, bo igielit na najeździe wykluczał pewny i stabilny wyskok, co często kończyło się efektownymi glebami. Sama konstrukcja skoczni też nie dokońca dopracowana, szczególnie wystające elementy stelażu o które na szczęście nikt się nie rozwalił, choć mało brakowało.






Następnie na próbie około 40 zawodników przeprowadzono badania, które wykazały, iż Wisełka ma bardzo specyficzny, aromatyczny smak, jest lekko zielonkawa i powoduje świecenie ciała w nocy, które zanika po tygodniu. Zawrotów głowy, swędzenia, owrzodzeń ani efektu wyrastania dodatkowych kończyn nie stwierdzono.


 


ps


Zdjęcia zamiszczam dzięki uprzejmości Tomka Dębca/www.e-globtroter.pl (jak zawsze;) )


 


*



Archiwum

Zaległości
AK podsumowanie
AK
Bajkowa jazda dowolna
Stubai
Chore - chorsze - najchorsze
Piatka
Rumunia
Wiosna
Grofa
Secret spot
Gastein
La Plagne
w poszukiwaniu sniegu
That's it That's all
Apocalypse Snow 1983
Moj pierwszy raz
Google Earth
***
malymi literami???
big air, big plum
Surfwise
W jak Wpis
Straszny diabel w glowie
Majowka
The Day
Ukrainskie backcountry

Linki

hardkor nie disko
trzymetrypuchu
king of the game
freeride world tour

O mnie

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl